Może trochę chaotycznie, ale trzeba było zdążyć przed Koszalińską Pecha Kuchą #3. W końcu jest! Krótki filmik z listopadowej akcji pod tytułem CU Around Rokosowo. Myślę, że w tym roku będzie powtórka. Pożyjemy – zobaczymy.
a poniżej rozwiązanie, a raczej wywołanie rolki filmu, która mogła mieć na karku tyle samo lub więcej latek jak ja. jak narazie to mój rekord pod względem korzystania z przeterminowanych materiałów. ale tylko chwilowo. na półce czeka papier fotograficzny z 54 roku. hah, to może być ciekawe.
październikowa niedziela, kajaki, piękne słońce. było magicznie. techniczną stroną zajął się rossman i proces C-41. może trochę żałuję, że nie puściłem tego w E-6, bo jednak coś wyszło, i diapozytywy byłyby fajniejsze. a tak to pół na pół zasługa filmu podbudowana obróbką w kompie. podoba się? ja nie wiem, niektóre tak a niektóre prawie tak.
czytasz sobie jakiegoś bloga foto (http://pocotofoto.blox.pl), oglądasz zdjęcia, wędrujesz po świecie internetu, wpada jedno zdanie (tym razem o obróbce kolorowych cyfrowych zdjęć IR). zaraz, zaraz. trzeba to sprawdzić. szybkie odpalenie PS, i po chwili lądujesz w jakimś klimacie post-apokaliptycznym.
przydała się zalegająca ‘irytacja’ koszalińskiego rynku, i mieleński zachód słońca (doobra, robię te kicze jak wszyscy). a w sumie jak patrze na poprzedni post, to tam też klimat apokalipsy
każda nowa solaryzacja to zaskoczenie i niezły rebus co jest co i skąd się wzięło,
do odbić wewnątrz srebrnej puszki już się przyzwyczaiłem (‘energia’ w lewym górnym rogu, który w realu był dolnym prawym), tu dochodzi jeszcze eksperyment z drugą dziurką (dlatego budynek się łamie, to 2 obrazy nałożone na siebie, w końcu były 2 obietywy)…no i pierwszy raz wyszły mi te marsjańskie kanały, czyli jak mniemam obtarcia lub zabrudzenia/zatłuszczenia papieru w czasie przygotowywania puszki