
Kilka dni temu pokonując drogę Sławoborze – Białogard zatrzymaliśmy się w miejscowości Podwilcze. Na pierwszy rzut to zwykła po-PGR-owska wioska. Miastowe smutne bloki wzdłuż drogi. W centrum klockowaty GS. Wystarczy jednak nie słuchać kierunkowskazów, i skręcić w boczną drogę, żeby dotrzeć do zabudowań pałacowych będących gniazdem rodzinnym przedwojennego rodu Podewils. Więcej o historii wsi, pałacu oraz rodu przeczytacie w Wikipedii.
Sam pałac jest niestety w ruinie. A przez to, że został wybudowany w neogotyckim stylu wygląda jeszcze mroczniej. Wiedzieliśmy, że biekt jest w rękach prywatnych, ale brama była otwarta, więc trudno było się oprzeć pokusie zapuszczenia żurawia. Po chwili zainteresował się nami właściciel obiektu. Pierwsza wrogość wobec obcych minęła i zostaliśmy oprowadzeni po obiekcie.
Właściciel mimo kłód rzucanych mu od wielu lat pod nogi przez urząd gminy oraz konserwatora zabytków (to nie nowość w naszym kraju) próbuje ratować obiekt. Walczyć musi również z lokalnymi mieszkańcami wsi, którzy regularnie robią ‘naloty’ wyrywając i szabrując co się da ze stojącej ruiny. Trudno się dziwić więc, że gdy turyści tacy jak my, gdy wchodzą na jego teren, nie są mile witani.
Jak się okazuje od środka pałac wygląda lepiej niż z zewnątrz. To znaczy nie znajdziemy tam może pięknie odnowionych pomieszczeń, ale widać fachowe prace mające na celu wzmocnie konstrukcji (właściciel jest z zawodu budowlańcem). Jak już wspomniałem wszystko utrudniają urzędy: przygotowane belki stropowe leżą na dziedzińcu już kilka lat, a jakiś czas temu piwnice pałacu zostały zalane wodą przesiąkającą z sąsiadującego z pałacem stawu należącego do gminy (gdy został tam podniesiony poziom wody)
Trudno się oprzeć wrażeniu, że właściciel pałacu walczy z wiatrakami. Widać, że poświęcił temu miejscu całe swoje serce i oszczędności (tych ostatnich napewno niemało). Mam nadzieję, że w końcu coś się zmieni w naszej mentalności, zaczniemy dostrzegać i cenić przedwojenne dziedzictwo. Gdyby jeszcze stało się to na tyle szybko, że coś pozostanie, będzie super! Tym bardziej wydaje się to ważne dla lokalnej społeczności. Bez pięknego parku i pałcu Podwilcze staną się kolejną PGRowską smutną wiochą gdzie zwalnia się do 60tki, żeby nie rozjechać kota.
Na koniec jak zwykle kilka fotek, oraz 2 linki:
stare fotki pałacu w Podwilczach oraz dość leciwy (1998) artykuł na temat parku pałacowego.
W tym ostatnim jest poruszona sprawa stawu, wpływu jego osuszania/napełniania na starodrzew, a jak teraz widzimy, również pałac.